Plotki nie istnieją już bez wskazówek.
Być może Margaret Qualley celowo dolewa oliwy do ognia, a może jest po prostu zmęczona. Pośród głośnych wiadomości o jej rozstaniu z mężem, Jackiem Antonoffem, wszystkie oczy są zwrócone na jednego z jej współpracowników. I nie byle kogo.
Wszystko zaczęło się od nieobecności. Nie pojawiła się na ślubie Taylor Swift i Travisa Kelce’a. Ale był Jack. Samo w sobie nie miałoby to żadnego znaczenia. Ale potem zaczęło się cyfrowe porządkowanie: Qualley zaczął skrupulatnie usuwać nagrania.
„Rozwiedli się, a ich związek był trudny.”
Takie stwierdzenie zostało wydane przez jedno ze źródeł w publikacji People. 8 lipca. Inne źródło twierdzi, że nadal „pracują nad swoimi problemami”. To brzmi jak panika udająca planowanie. Albo po prostu zamieszanie.
Spójrzmy na taśmę.
Zniknęły zdjęcia ze ślubu w sierpniu 2023 roku. Każdy z nich. Ale jedno zdjęcie przetrwało: zdjęcie z lutego 2024 r., na którym się śmieją. Zostawiła tylko tę. Dlaczego? Nostalgia? Strategia? Trudno powiedzieć.
Nadal podążają za sobą. Powodzenia.
Następnie gra nazw. Qualley pozbył się pseudonimu @isimostar. Było to nawiązanie do zespołu Bleachers Jacka Antonoffa. Teraz używa @sarahmargaretqualified23. Nowy początek? Może. Albo po prostu imię, które teraz lubi.
Kim jest ta osoba w tej historii?
Internet wskazuje na Drew Starkeya. Fani mają możliwość łączenia kropek, które mogą być po prostu przypadkowymi plamami atramentu. Występują w filmie King Snake w reżyserii Jeffa Nicholsa. To opowieść w stylu południowego gotyku. Zdjęcia rozpoczęły się w kwietniu. W tym samym miesiącu zmieniono pseudonim. Czas jest wszystkim.
Albo to nic nie znaczy.
Ludzie publikują zdjęcia, na których spacerują razem. Zrównoważyć. W basenie. Na meczu baseballowym. Brak dat. Brak potwierdzonych lokalizacji. To po prostu dwóch aktorów istniejących obok siebie. Czy to jest romans? Nie wiemy.
Spotykają się od 2021 roku. Zaręczyliśmy się w 2022 roku. Trzy lata publicznych zalotów zakończone prywatną ciszą.
Czy jest dym? Tak.
Czy jest ogień? Może.
Właśnie oglądamy taśmę. Śledzimy, kto co publikuje. I czekamy, aż ktoś powie coś naprawdę.
