Uwielbiam zapach nadmiaru zapasów o poranku.

No może nie sam zapach, ale na pewno uczucie podniecenia. Martie zbudowała swoją markę na dwóch obietnicach: taniej żywności i nowości. Ten internetowy sprzedawca detaliczny, założony w 2020 roku, wykorzystuje nadwyżki zapasów dużych marek, radykalnie obniżając ceny doskonale dobrych produktów. Pomyśl o cyfrowym sklepie z artykułami używanymi, ale z makaronem i masłem orzechowym. Codziennie pojawiają się nowe produkty. Poważnie, każdego dnia.

Do pracy przetestowałem dziesiątki usług dostawy jedzenia. Recenzowanie produktów to moja praca, to prawda, ale jest to też moja słabość. Zamawiałem u Martie przez cztery tygodnie z rzędu. Raczej nie na jedzenie. W imię nauki. I na przekąski. Każdy produkt z tej listy? Zjadłem to. Moja kuchnia była świadkiem tego eksperymentu.

Interfejs: ładny, ale nie zagmatwany

Strona jest po prostu urocza. I to jest ważne.

Przeglądając grafiki, które wyglądają, jakby należały do ​​dziecięcego tabletu, natrafiasz na produkty uporządkowane z podejrzaną łatwością. Mój wózek był pełny, zanim w ogóle zrozumiałem dlaczego. Zakupy impulsowe nie mogą być prostsze. Moje pierwsze zamówienie kosztowało 84,51 USD. Zaoszczędziłem 128 dolarów. Kto oblicza taki współczynnik, płacząc w przejściu w supermarkecie? Nie ja. I nikt inny. Wydałem 205 dolarów miesięcznie. Oszczędności sięgnęły 403 dolarów. Te obliczenia wydają się magią lub błędem księgowym.

Brak łańcucha chłodniczego, tylko pudełka

Nie wybierasz terminu dostawy. Nie ma tu opcji chłodzenia, żadnego mrożonego mięsa czekającego na rozmrożenie w styrenowej trumnie. Dlatego kontrola temperatury nie jest ważna. Składasz zamówienie, czekasz kilka dni i otrzymujesz jedno pudełko. Moja dostawa trwała trzy dni. Szklane słoiki wytrzymują folię bąbelkową. Cała reszta była starannie zapakowana, szczelna i nieuszkodzona.

Od razu zrobiłam smażony ryż. Ryż 63% taniej, sos sojowy Momofuku 50% taniej (marka niedostępna już w sklepach), przez co tęsknię za popełnionym błędem. Ryż miał jeszcze dwa lata przydatności do spożycia. Do sosu dodano umami, którego nie było pięć minut temu. Świetnie. Smacznie i tanio.

A potem były batony proteinowe. Nieznana marka. To pierwszy raz, kiedy je widzę. Były tak dobre, że przy kolejnych zamówieniach kupiłam ich więcej. Dawka dopaminy jest różna. Czasem smakuje jak masło orzechowe.

Chaos „wystarczy spojrzeć”

Zakupy w Martie nie polegają na planowaniu. To miękka grabież.

Nie potrzebowałem nadzienia do ciasta jagodowego. Ale widziałem Bonne Maman. Kupiłem to. We wtorek odbył się szewc jagodowy. Dlaczego? Bo jedzenie to życie, a szewc to dziedzictwo. Jadłem chipsy, żelki, makaron. Przestałem patrzeć na moje cotygodniowe posiłki jak na arkusz kalkulacyjny i zacząłem patrzeć na to jak na loterię.

Brak nie leży w jakości. Jest deficytowy.

Nowe główne produkty nie pojawiają się długo. Potem znikają. Ocet balsamiczny Tuscanini? Zniknął, zanim zdążyłem zrobić kolejny winegret. Zapasy szybko się kończą. Pozycje w Twoim koszyku są po prostu usuwane, jeśli stan zapasów jest zbyt niski. To jest niepokojące. Dziwny, specyficzny lęk przed wyczerpaniem się żelek.

Czy warto? Prawdopodobnie tak.

Martie nie zastępuje tradycyjnego sklepu spożywczego. Nie zastąpi struktury, którą cenisz przy zakupie mleka i jajek w każdą niedzielę. Brakuje tej konsekwencji. Ale sekwencja jest nudna.

Użyj go dla zabawy. Tajemnicze „co dzisiaj znajdę” uzasadnia wydanie 20 dolarów na rzeczy, obok których zwykle przechodzisz obok, bo cena wydaje się być pomyłką. Jeśli chcesz ścisłych list zakupów, trzymaj się z daleka. Doprowadzisz się do szaleństwa, czekając, aż płatki owsiane się uzupełnią. A jeśli lubisz szperać po pudełkach w poszukiwaniu biżuterii? To działa.

Po prostu chwyć batony proteinowe, gdy je zobaczysz.

Poczekaj do przyszłego tygodnia, a ich tam nie będzie. I co wtedy? Chyba pójdę po prostu do zwykłego sklepu, gdzie wszystko jest drogie, nudne i solidnie obecne.

Czy próbowałeś? Powiedz nam poniżej.